Komentarz do Słowa Bożego na 31 Niedzielę

XXXI NIEDZIELA ZWYKŁA

UROCZYSTOŚĆ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

Ap 7, 2-4;9-14, 1J 3, 1-3,

(Mt 5,1-12a)
Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: “Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.

Uroczystość Wszystkich Świętych pozwala na nowo obrać cel naszej ziemskiej wędrówki. Przeżywana bardzo często na cmentarzach, może odwieść od tego, co w niej najistotniejsze. Otóż nie żal, ani smutek, nie sentyment, ani zaduma, ale… radość chrześcijańska! Ona jest bohaterką dzisiejszej uroczystości. Chrześcijanie od początku świętowali to, że ich bracia i siostry znaleźli się u celu – w niebie. Spotykano się przy grobach zmarłych, zwłaszcza męczenników, aby radować się z ich „promocji” do życia wiecznego. Dodatkowo proszono ich o wstawiennictwo za tymi, co zostali na ziemi.

Niestety gdzieś przy grobach bliskich gubi się pierwotny charakter uroczystości Wszystkich Świętych. Zrozumiały jest żal i smutek po utracie bliskich… choć jednocześnie ciężko jest je zrozumieć, kiedy jest się autentycznie wierzącym i oczekującym przyjścia Pana.

Dzisiejsze czytanie z Apokalipsy odsłania wielką akcję znakowania świętych Boga. Ich obecność na ziemi jest powodem cierpliwości i hamowania procesu zagłady. Symboliczna lektura tej księgi mówi nam, że Bóg jest miłosierny i że nie lubuje się w śmierci człowieka. Troszczy się o sprawiedliwych, a przez nich ocala ziemię

Następnie Apokalipsa ukazuje liturgię niebiańską z jej główną postacią – żyjącym barankiem, który był zabity. Jemu kłaniają się wszyscy, którzy tam się znajdują za Jego sprawą. To Chrystus, który przeszedł przez mękę, śmierć i zmartwychwstanie, aby ukazać nam, iż jest Panem życia, a śmierć nie ma nad Nim już żadnej władzy.

Święty Jan w swoim liście zaprasza do poznania Stworzyciela. Ludzi i Boga łączy wzajemna wiedza o sobie. I jak potrafimy zrozumieć, że On zna wszystkich i wszystko, to trzeba mocniej dodać, że i my mamy możliwość zbliżania się do niego. Nazwa „dzieci Bożych” nie jest, bynajmniej, sentymentalną i czułostkową nazwą Bożych pupilków. Dziecko Boże to ktoś równy Jego godności, to domownik Boga, to członek Jego rodu (por. Dz 17,28n). Jan pisze, iż już jesteśmy dziećmi Bożymi przez chrzest, ale zaraz wspomina, że to tylko przedsionek chwały, w której będziemy żyli w pełni. Pełnią chwały jest bycie jak Bóg – jak Boży Syn. Korzystał z tej nauki św. Ireneusz z Lyonu, uczeń św. Polikarpa, ucznia św. Jana Apostoła. Ireneusz wspomina, iż szczytem możliwości człowieka jest oglądanie Boga (AH, IV 20,7). Możliwe jest ono wtedy, gdy człowiek zostanie wzniesiony na Jego poziom. Do owego szczytu zmierzamy w ciągłym rozwoju siebie samych.

Kwintesencją liturgii słowa jest ewangeliczne osiem błogosławieństw. Nie ma świętości bez najdoskonalszego wzoru. Oto Jezus, wygłaszając Kazanie na górze prezentuje samego siebie, a w błogosławieństwach umieszcza swój autoportret.

Warto przypomnieć sobie, że Ewangelia była spisywana w czasach ucisku i prześladowań. Autorzy umieścili w niej wszystkie narzędzia, umożliwiające przeżycie w chwale wszystkich trudów. Jezus, zatem, będzie wskazywał na prawdziwie szczęśliwych, kontrastując ich z prześladowcami, a także z tymi, którzy się z nimi układają dla doraźnych korzyści kosztem braci.

Oto błogosławionymi, a więc świętymi, są: ubodzy w duchu – szukający pomocy u Boga; smucący się – nie mający doczesnego powodu do radości; cisi – wiedzący, że ich głos nie przemoże krzyku wrogów; łaknący i pragnący sprawiedliwości – zewnętrznie przyjmujący ucisk, ale wolni w sercu; miłosierni – których stać na pomoc, pomimo ryzyka; czystego serca – którzy są nadzieją i przyszłością wolnego świata; wprowadzający pokój – w codzienności, między sobą, a nie czekający aż „struktury” czymś się zajmą; cierpiący prześladowania – czyli niepasujący do tego świata, będący dla niego jakby ciałem obcym; wreszcie szkalowani i prześladowani z powodu Chrystusa – wskazujący Zbawiciela i prostą drogę nawrócenia, ale i świadkowie prawdy o Jezusie, czasem w sposób męczeński.

Oto święci! Wpatrzeni w Chrystusa i naśladujący Go we wszystkim, doskonale upodobnieni do Zbawiciela, który dzielił ich los i sam najpierw przeszedł drogę ośmiu błogosławieństw.

Zauważamy te postawy w różnych proporcjach we wszystkich świętych Pańskich. Ich chcemy naśladować w naszych czasach i według naszego powołania. Radujmy się wraz z nimi, że droga ukazana przez Jezusa jest skuteczna, pewna i co najważniejsze dla nas – mocno wydeptana!

ks. Krystian Wilczyński

źródło: www.szkolabiblijna.gda.pl