Komentarz do Słowa Bożego Uroczystość Chrystusa Króla

UROCZYSTOŚĆ CHRYSTUSA KRÓLA WSZECHŚWIATA

Ez 34, 11-12.15-17; Ps 23; 1 Kor 15, 20-26.28;

Mt 25, 31-46

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie, pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: “Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźmijcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie;byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”. Wówczas zapytają sprawiedliwi: “Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?”. Król im odpowie: “Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”. Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: “Idźcie precz ode mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom. Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście Mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście mnie”. Wówczas zapytają i ci: “Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie?”. Wtedy odpowie im: “Zaprawdę powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego”.

W ostatnią niedzielę roku liturgicznego kościół celebruje królewską godność Jezusa Chrystusa. Uroczystość ta skłania nas do refleksji nad Bożym królestwem i naszą przynależnością do tego królestwa, w którym wszystko jest inne. W królestwie Chrystusa nie są bowiem w cenie wartości, do których przywykliśmy: panowanie, zwycięstwa, podporządkowania sobie drugiego człowieka, przemocy… W zestawieniu z ziemskim królestwem jakoś dziwnie wygląda Boże królestwo i dziwny jest ten Boży Król. Stąd zamiast opisu uroczystej KORONACJI NA KRÓLA liturgia słowa dnia dzisiejszego pomaga nam obrać właściwy kierunek w życiu, tak aby należeć do Królestwa Chrystusa.

Zresztą, Słowo Boże pozostaje dla nas drogowskazem i skałą, na której można się oprzeć. Nie wystarczy jednak tylko zewnętrzne, werbalne odczytanie tekstu natchnionego. Słowa Biblii są jak ziarna, które wydają owoc, jeżeli natrafią na odpowiednią glebę. Mają one jeden zasadniczy CEL, a mianowicie: budzić przekonanie, że Bóg wpływa na nasze życie, a ono ma związek z Bogiem; uświadamiać, że Bóg chce, abyśmy życia nie przegrali, nie zmarnowali.

Wysłuchaliśmy najpierw wyroczni Ezechiela z 34 rozdziału, która należy do najpiękniejszych obietnic mesjańskich Starego Testamentu. Źli pasterze Izraela „nie szukali Boga”, buntowali się przeciw Niemu, i co najgorsze zajmowali się wszystkim, tylko nie powierzoną im trzodą. „Sami siebie paśli”, dopuszczając do pogubienia i rozproszenia owiec. Stąd Bóg przez usta proroka Ezechiela zapowiada, że sam stanie się pasterzem, że sam zatroszczy się o to, aby naród miał pasterzy, którzy będą paść trzodę mądrze i roztropnie!

            Syn Boży, Jezus Chrystus, nazwał siebie Dobrym Pasterzem i przyjął całą odpowiedzialność za lud Boży, zapowiadając nadejście Królestwa Bożego, w którym On będzie Królem i Sędzią zarazem.

Pierwsze kazanie Jezusa, w Ewangelii Mateusza, którą czytaliśmy w tym kończącym się roku liturgicznym, zaczyna się od błogosławieństw (5, 3-12), ostatnie kończy się sądem ostatecznym. Cała nauka Jezusa zamyka się między tymi dwoma wielkimi kazaniami, które mówią o tym, czego możemy oczekiwać od Boga i co sami powinniśmy czynić.

            Jezus, w przypowieści o sądzie ostatecznym, poucza nas, że wszystkie narody, wszyscy ludzie bez wyjątku staną przed Nim – prawdziwym Pasterzem, Królem, ale i Sędzią. Każdy zostanie osądzony według kryterium, które On ustalił i które jest jednakowe dla wszystkich. Nie zależy od różnicy pozycji społecznej, stanowiska, płci, rasy czy wieku. W tym przejawia się Jego nieporównywalna pozycja. Wszyscy będą sądzeni według tego samego kryterium: kto pomógł Jezusowi w potrzebie – dostąpi łaski. Kto pozostawił Go w potrzebie – zaniemówi wobec wyroku. Wszyscy dziwią się takiemu kryterium i pytają Jezusa, kiedy spotkali Go w potrzebie i pomogli Mu lub zaniechali pomocy. Jezus odpowiada, że jest On w każdej osobie, która znajduje się w jakiejkolwiek potrzebie. Wybór tego kryterium niesie za sobą korzyść: nikt nie jest wykluczony, bo wszyscy mają możliwość spotkania potrzebującego człowieka, któremu mogą okazać zainteresowanie i ofiarować konkretną pomoc. Poza tym wszyscy są potencjalnymi potrzebującymi, którzy oczekują czyjegoś troskliwego i bezinteresownego wsparcia, nawet gdyby miało to być tylko podziękowanie, komplement, uśmiech, aprobata.

            Jezus wskazuje na niektóre elementarne potrzeby, jak brak pożywienia, napoju, mieszkania, ubrania; sytuację potrzeby stwarzają też choroba i więzienie. Są to tylko niektóre przykłady, a nie zamknięta lista. Nie domaga się On czegoś niemożliwego, lecz daru i pomocy stosownie do naszych sił. Jezus nie mówi: byłem chory i uzdrowiliście Mnie, byłem w więzieniu i uwolniliście Mnie. Uzdrowienie i uwolnienie często przekraczają nasze możliwości. By współczuć, nie trzeba specjalnego bogactwa czy zdolności, wystarczy serce otwarte i litościwe. Miłosierdzie należy praktykować w życiu prostymi i zrozumiałymi gestami, wykorzystując niezliczone ścieżki, które splatają się we wspólnej codziennej egzystencji. Nieraz wystarczy uśmiech, by poruszyć struny miłosierdzia. Napisano, że nikt nie jest tak bogaty, by nie potrzebował uśmiechu i nikt nie jest tak biedny, żeby nie mógł go podarować innym.

            Istnieją różne potrzeby. Pierwszą rzeczą jest dostrzeganie ich, posiadanie serca i wrażliwości. Ludzie, których Jezus stawia po prawej stronie, przeżyli swe życie z otwartymi oczami i sercem miłosiernym; dostrzegli potrzebującego i zwyczajnie pomogli mu, ponieważ była to osoba znajdująca się w potrzebie. Nie pytali się, kto to jest i co otrzymają w zamian. Nie myśleli o sobie, o zysku i samorealizacji. Dostrzegli potrzebę bliźniego i pośpieszyli mu z pomocą. Każdy czyn bezinteresownej pomocy, służby, pociechy, umocnienia dotyka jakoś samego Jezusa i zostaje doceniony przez Tego, który decyduje o wartości lub przegranej naszego życia. Tych, którzy się angażują, Jezus nazywa błogosławionymi przez swego Ojca, dając im wieczne Królestwo. Bóg jako Ojciec Jezusa błogosławi ich.

            „Byłem chory…, byłem głodny…, byłem…” BYŁEM – Ja sam, Jezus Chrystus. Twój Król i Zbawiciel. Każdy gest pomocy skierowany do „jednego z tych braci moich najmniejszych” (w. 40) jest przyjęty i doceniony. Kto korzysta z tej pomocy? Wszyscy, którzy znajdują się w potrzebie, bez żadnych wyróżnień. Potrzeba lub cierpienie, pod postacią głodu, pragnienia, nagości lub jakakolwiek inna, jest wystarczającym powodem, by brat przejawił zainteresowanie i inicjatywę. Jezus utożsamia się z wszystkimi, którzy cierpią, bo solidaryzował się zarówno z grzesznikami jak i ze wszystkimi tymi, których dotknęło cierpienie. Gdybyśmy – jako chrześcijanie wzięli na serio tylko tę jedną przypowieść Mistrza z Nazaretu i dostosowali do niej swoje życie, w ciągu jednego pokolenia przebudowalibyśmy oblicze ziemi. Często wydaje się nam, że zbawienie zależy od wielkich czynów i wysilamy się, by ich dokonać, lub wpadamy w drugą skrajność i nie podejmujemy żadnego działania, twierdząc, że to nas przerasta. Dlatego tak charakterystyczne również i dla naszych postaw jest pełne zdziwienia pytanie zarówno sprawiedliwych, jak i odrzuconych: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym… spragnionym… przybyszem… a usłużyliśmy lub nie usłużyliśmy Tobie?”

            Scena sądu tego Dziwnego Króla może wprawić nas w zakłopotanie. On nie pyta o przykazania, nawet o cześć Mu oddawaną, odmówione czy nie odmówione pacierze… Upomina się o ludzi, o ludzkie krzywdy i ludzkie dobro. Będziemy sądzeni z miłości… i z miłości „niespełnionej”. Jezus Chrystus bierze pod uwagę tylko to kryterium.

            Jezus wielokrotnie mówił o tym, z czego będziemy sądzeni, ale nigdy w tak groźnym obrazie. Pragnie nami wstrząsnąć, abyśmy nigdy nie zapomnieli o obowiązku miłości bliźniego. Czy czasami myślimy o tych słowach, czy w ogóle bierzemy je na serio? Pamiętajmy, że będziemy sądzeni właśnie z miłości, przez Króla i Sędziego. Zróbmy wszystko, abyśmy nie byli zaskoczeni tym, co usłyszymy od Chrystusa, tak jak byli zaskoczeni tym, co usłyszeli na sądzie, sprawiedliwi i niesprawiedliwi. I jedni, i drudzy nie wiedzieli, kiedy spotkali Chrystusa w swoim życiu. Oby każdy z nas był zaskoczony faktem, że tyle dobra uczynił swojemu Królowi i Sędziemu. Póki więc mamy czas, starajmy się, aby Chrystus był Królem naszych myśli, uczuć, a przede wszystkim czynów. Gdyż przyszłe życie nie będzie kwestią przypadku ani wygraną na loterii, zależną tylko od kaprysu losu, ale będzie zależeć wyłącznie od indywidualnych czynów. Ten, kto będzie dobrze postępował i troszczył się o potrzebującego brata spotkanego na swojej drodze, zostanie nagrodzony, w przeciwnym razie zasłuży na karę. Ewangelia nawołuje więc do działania, które jest przeciwstawione intencjom, jałowym uczuciom, które co najwyżej są w stanie zaowocować potokami słów, a nigdy nie mogą stać się cząstką przeżytego życia.

            Oto, dzisiaj Chrystus Król, nam przypomina, co liczy się w Jego królestwie, żeby nikt nie został złapany na fatalnym „nie wiedziałem”. Słowa są w porządku i czasem są potrzebne, chociaż nie zawsze. Ziarna słów muszą rozwinąć się w owoce faktów. Teraz wszyscy jesteśmy poinformowani, nie powinno być niemiłych niespodzianek, pod warunkiem, że miłość do Chrystusa wcieli się w miłość do braci. Wtedy zabrzmi zaproszenie sędziego: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata (w. 34). Nie zapominajmy, że Sąd Boży ostatecznie kończy historię, którą każdy zbudował. Budujmy więc mądrze i roztropnie… i prośmy często: PANIE, NIECH PRZYJDZIE TWOJE KRÓLESTWO.

ks dr Ryszard Kempiak sdb