Komentarz do Słowa Bożego Niedziela Chrztu Pańskiego

NIEDZIELA CHRZTU PAŃSKIEGO

Iz 42, 1-4.6-7; Ps 29; Dz 10, 34-38;

Mk 1, 6b-11

Jan Chrzciciel tak głosił: “idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby schyliwszy się, rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym”. W owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie. W chwili gdy wychodził z wody, ujrzał rozwierające się niebo i Ducha jak gołębicę zstępującego na Niego. A z nieba odezwał się głos: “Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie”.

            W centrum liturgii SŁOWA na NIEDZIELĘ CHRZTU PAŃSKIEGO, w tym roku liturgicznym, jest Markowe opowiadanie o działalności Jana Chrzciciela i o chrzcie Jezusa. Opis chrztu Jezusa poprzedza relację o publicznej działalności Jezusa we wszystkich czterech Ewangeliach. Fakt ten wskazuje na to, że chrzest Jezusa miał dla pierwotnego Kościoła szczególne znaczenie. Niewiele faktów z życia Jezusa zostało tak dobrze udokumentowanych. Historyczność tego wydarzenia jest dziś poza wszelką wątpliwością. Dlaczego – można zapytać – chrzest Jezusa z rąk Jana uważano za tak ważny? Otóż istotą chrztu Jezusa jest objawienie tego, kim On jest, i na czym polega Jego misja. Chrzest Jezusa ukazuje, że jest On wcielonym Synem Bożym, nowym człowiekiem, namaszczonym przez Boga, który ma wyzwolić wszystkich ludzi z niewoli grzechu i śmierci i obdarzyć nowym, Boskim życiem w Duchu Świętym.

Ewangelista Marek sytuuje fragment dotyczący chrztu Jezusa na początku swojej Ewangelii. Chrzcielne opowiadanie poprzedza zwięzłą informacją na temat działalności Jana Chrzciciela. Jan przyszedł i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów” (1, 4). Przychodzili do niego ludzie z całej Judei i wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan” (1, 5). Podobnie, owym czasie przyszedł Jezus z Nazaretu w Galilei i przyjął od Jana chrzest w Jordanie” (1, 9). Pośród tłumu tłoczącego się, aby usłyszeć Jana Chrzciciela zjawił się więc Jezus. Miał około 30 lat… Po czasie przygotowań, Jezus po raz pierwszy wkroczył bezpośrednio na scenę w Ewangelii Marka. To wyjaśnia wspomnienie jego imienia („Jezus”) i Nazaretu. Ściśle mówiąc jest to jedyny raz, gdzie miejscowość ta jest wyraźnie wymieniona u Marka, nawet jeśli on określa Jezusa jako „nazarejczyka” (1, 24; 10, 47; 14, 67; 16, 6). Ewangelista ponadto precyzuje „Nazaret w Galilei”, gdyż ten region geograficzny ma dla niego wartość teologiczną. Wszystko zaczyna się od Galilei i, na koniec Ewangelii, w Galilei zmartwychwstały Jezus poprzedza uczniów, którzy są tutaj zaproszeni na spotkanie z nim (Mk 16, 7). To w Galilei Jezus zaczął swoją posługę, „głosząc w niej Ewangelię Bożą” (Mk 1, 14).

            „Przyjął od Jana chrzest w Jordanie”. Dwie osoby się spotykają: po raz pierwszy i jedyny. Czytamy w Mk 1, 5: „przyjmowali od niego (Jana) chrzest w rzece Jordan”. Czy należy wywnioskować, że Jezus był ochrzczony za przykładem tłumów, które spieszyły do Jana? Taka konkluzja byłaby błędna. W istocie, w Mk 1, 5, tekst dorzuca „wyznając grzechy”. Jest to oczywiście informacja, którą Jan wystrzega się przed podaniem w czasie chrztu Jezusa. Jednakże podporządkowuje się on rytowi zanurzenia. Dla Marka Jezus nie tylko został ochrzczony w sensie fizycznym w rzece Jordan, Jego chrzest był wejściem – zanurzeniem, zjednoczeniem się z wszystkim tym, co oznacza rzekę Jordan. To było utożsamienie się z naszą upadłą naturą i naszą potrzebą nawrócenia. Przez przyjęcie chrztu Jezus utożsamił się z całym ludem Judei, ze wszystkimi grzesznikami. Przez przyjęcie chrztu Jezus utożsamił się ze starym, obciążonym grzechem stworzeniem. Jezus był nieskalanym Synem Bożym, ale był także jednym z nas, częścią upadłej ludzkości.

            Akcent nie jest jednak położony na chrzest, wyrażony w 7 słowach w tekście greckim, podczas gdy druga część – opis teofanii – ma ich 34. A więc tutaj się wszystko rozgrywa. Sam ryt chrzcielny nie jest najistotniejszy. Jest on konieczny, by pokazać uniżenie się Syna Bożego, lecz to, co najistotniejsze jest gdzie indziej. Chrzest jest okazją dla Marka by jasno wyrazić tożsamość Jezusa w scenie objawienia.

            Otwarcie niebios, zstąpienie Ducha i głos z nieba tworzą istotę opowiadania. Wizja zarezerwowana jest tylko dla Jezusa; Jezus jest jedynym świadkiem objawienia. Żydzi z czasów Jezusa wierzyli głęboko, że ponieważ od dwóch wieków nie pojawił się w Izraelu żaden prorok, Bóg milczy i niebiosa pozostają zamknięte. Teraz, w momencie chrztu Jezusa, Ojciec otworzył niebiosa i zesłał swego Ducha. Po latach oczekiwania Bóg zaczął działać – w zupełnie nowy sposób – przez Jezusa. Publiczna działalność Jezusa rozpoczęła się z chwilą rozwarcia się niebios. Wówczas Bóg przemówił przez Niego do swego ludu. To, co Bóg z tą chwilą rozpoczął, miało trwać przez cały okres działalności Jezusa i osiągnąć swój szczyt na krzyżu.

Duch Święty, który został przedstawiony jako gołębica zstępująca na Jezusa w czasie Jego chrztu, jest tym samym Duchem, o którym czytamy w opisie stworzenia świata: Duch Boży unosił się nad wodami” (Rdz 1, 1-2) – pojawiło się życie. Zwróćmy uwagę, że to właśnie gołębica ogłosiła Noemu, pogrążonemu w ciemnościach ulewy i wodach śmierci, nadejście nowego światła i życia (Rdz 8, 10-12). I znowu, kiedy Jezus przyjął chrzest, Duch jakby gołębica raz jeszcze pojawiła się nad wodami – tym razem były nimi wody Jordanu – raz jeszcze pojawiło się życie. Jezus, który utożsamił się ze starym stworzeniem, stał się przez moc Ducha pierworodnym nowego stworzenia. Duch Święty zstępujący na Jezusa oznacza tajemniczą nieosobową siłę, moc Boga. Tak spełniło się proroctwo mówiące, że Duch Święty wraz z całą pełnią darów spocznie na Mesjaszu (Iz 42, 1n).

            „A z nieba odezwał się głos” – (zwrot ten w języku hebrajskim wyraża objawienie się Boga) głos = dźwięk podobny do głosu ludzkiego, lecz nim nie jest (phone bez rodzajnika!): „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” – dialog między Bogiem Ojcem a Synem – bez pośredników, bez świadków. Bóg nazywa Jezusa swoim umiłowanym Synem. Podkreślona została istniejąca między Jezusem i Bogiem relacja miłości. Jezus rozpoczyna swoją drogę jako Sługa, na wzór sługi Jahwe, przyjmując chrzest nawrócenia. W momencie jednak, gdy staje między grzesznikami, Bóg deklaruje, jaka jest Jego tożsamość. Posłuszny Ojcu na drodze, która prowadzić Go będzie na krzyż, Jezus jest umiłowanym Synem. Głos z nieba objawia prawdziwą godność Jezusa. To OBJAWIENIE DOKONAŁO SIĘ DLA NAS….

            W Ewangelii św. Marka wszystko służy odkrywaniu tożsamości Jezusa. Marek – jak zauważyliśmy w opisie chrztu Jezusa – nie gubi się w natłoku informacji, lecz tak je porządkuje, by czytelnik mógł dotrzeć do sedna sprawy, a mianowicie do poznania osoby, która nosi imię Jezus. Dzisiaj do nas kierowana jest zachęta, by od opisu działalności Jana Chrzciciela i chrztu Jezusa w Jordanie, dotrzeć do tajemnicy osoby Jezusa Chrystusa.

            Zresztą, Ewangelia według św. Marka zaczyna się i kończy wyznaniem tożsamości Jezusa. Na początku i na końcu mamy głos. Pierwszy pochodzi z nieba, drugi – z ziemi. Początkowe wyznanie Ojca zostaje potwierdzone przez końcowe wyznanie setnika. Słowom Ojca o Jego Synu towarzyszą słowa człowieka. Wiara polega właśnie na spotkaniu słów, które pochodzą z nieba – i mogą pochodzić tylko stamtąd, a nie „z krwi i ciała” – i odpowiedzi, która pochodzi z głębi ludzkiego doświadczenia. Nasza odpowiedź, wyznanie, że Jezus jest Synem Bożym, jest ostatecznie niczym innym, jak przyznaniem racji Ojcu. Nawet, jeśli człowiek potrzebuje całego życia, aby dojść do tej odpowiedzi, to ta długa droga jest całkowicie usprawiedliwiona. Oznacza bowiem, że zdał najważniejszy egzamin.

            Doniosłość Chrztu Jezusa objawia nam doniosłość naszego chrztu – pierwszego daru Kościoła, jaki został nam ofiarowany. Chciejmy sobie uprzytomnić własny chrzest. Był to moment, w którym Bóg Ojciec wypowiedział nad nami słowa: Tyś jest mój syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie; Chrystus uznał nas za swoich braci i przyjaciół, a Duch Święty uczynił z nas swoje mieszkanie. Dziękujmy za ten niezwykły gest Kościoła, tak prosty w zewnętrznej formie, a jednocześnie tak głęboki i doniosły dla całego naszego życia. Prośmy gorąco, aby zasiane na chrzcie ziarno synostwa Bożego, braterstwa w Chrystusie i świętości w Duchu Świętym zostało przez nas przyjęte, rosło w nas i wydawało owoce przemiany, nawrócenia i prawdziwego POKOJU.

            Na koniec chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na wspaniałą zapowiedź Proroka Izajasza (pierwsze czytanie), że Mesjasz NIE ZNIECHĘCI SIĘ ANI NIE ZAŁAMIE aż utrwali Prawo Boże na ziemi”. Z perspektywy wieków możemy podziwiać cierpliwość Boga, a zarazem nabierać pewności, że to Jego dzieło zostanie zrealizowane i to w sposób doskonały. Wiemy jak to idzie mozolnie. Wiemy jak wiele trudności piętrzy się na drodze wprowadzenia Prawa Bożego w życie. Chodzi tu zarówno o wymiar indywidualny i wspólnotowy. To działanie często wymaga heroizmu. Tym cenniejsza jest pewność, jaką wlewa w nas Prorok, że Mesjasz NIE ZNIECHĘCI SIĘ ANI NIE ZAŁAMIE”. Nie załamie się w stosunku do nas. Od chrztu zabiega o to, by Prawo Bożej Miłości, które wówczas wypełniło nasze serce, stało się prawem naszego życia. Zmaganie z egoizmem odczuwamy boleśnie sami. Tak często się zniechęcamy i załamujemy, gdy coś nam nie wychodzi, gdy nie udaje się w pełni zrealizować zamierzeń. My, ale nie On. On nie zniechęci się, ani nie załamie”, aż to Prawo Boże utrwali w naszym sercu. Pomyślmy, co za radość płynie z pewności, że Jezus nie zniechęci się współpracą z nami w doskonaleniu naszego wnętrza.

ks. dr Ryszard Kempiak sdb